Wydanie nakazu wykonania backdoora dla iPhona na pierwszy rzut oka wydaje się prostą sprawą. Sąd wydał nakaz i firma musi się do niego odnieść. Można powiedzieć, że FBI “zhackowało” Apple za pomocą sądu i prawa znanego od 1789 roku. Apple może przygotowuje się do walki z FBI opierając swoją strategię na argumentach odnoszących się do wolności słowa…

Prywatność w czasach post-snowdenowych
Kiedyś firma Apple bez problemów współpracowała z organami ścigania. Miała środki techniczne do udostępniania informacji z urządzeń. Niespecjalnie się tym chwaliła, ale też nie ukrywała tego. Przed rokiem 2013 “klimat sprzyjał” takiemu podejściu do prywatności. Były to czasy “mobilnej i chmurowej rewolucji” gdy różni przedstawiciele firm Doliny Krzemowej całkiem otwarcie mówili o “końcu prywatności”. Nikogo to nawet nie szokowało, a obrońcy prywatności byli traktowani jak wielbiciele dinozaurów albo osoby grające na mandolinie. Ot, mieli takie swoje oryginalne hobby.

Wszystko zmieniło się w roku 2013, gdy świat poznał Edwarda Snowdena. W reakcji na jego wycieki firmy IT mogły zająć jedną z dwóch postaw. Mogły uznać, że nic się nie stało i Snowden to niebezpieczny kłamca. Mogły też nagle zmienić się w obrońców prywatności.

W czasach przed Snowdenem pożądana była możliwość zostania cyfrowym ekshibicjonistą, tak lubiana przez reklamodawców. W czasach post-snowdeńskich prywatność stała się gorącym towarem. W roku 2014 na rynku pojawił się Blackphone — smartfon rzekomo gwarantujący prywatność. Ludzie zachwycali się wyczynami takich firm Lavabit. Google zaczęła myśleć o “szyfrowaniu dla mas”, proponując takie rzeczy jak szyfrowanie e-maili dzięki rozszerzeniu w Chrome. W roku 2014 na dobre rozgorzała dyskusja o szyfrowaniu w smartfonach.

Władze USA “nagle” stanęły przed wizją ogromnego upowszechnienia szyfrowania. Wywoływało to reakcje ze strony rządu. We wrześniu 2014 roku dyrektor FBI James Comey na spotkaniu z reporterami w Waszyngtonie powiedział, że

“nowe produkty Apple i Google mogą pozwolić ludziom stać ponad prawem”

W październiku 2014 roku szyfrowanie skrytykował Eric Holder, prokurator generalny Stanów Zjednoczonych. Holder wezwał firmy z branży IT do “zagwarantowania, organom ścigania dostępu (…) do otrzymywania informacji w ramach dochodzenia“. W Europie zaś sprzymierzeńcem tej narracji był premier Wielkiej Brytanii, David Cameron, który chyba uwierzył w to, że jego reelekcji pomogło zaangażowanie się w walkę z terroryzmem w sieci.